Bałtyk - obóz wędrowny 2024
Ostatni szkolny dzwonek, apel na zakończenie roku szkolnego, świadectwo w dłoni - to dla wszystkich uczniów sygnał do rozpoczęcia wakacji i błogiego wypoczynku. Dla niektórych oznacza to też, że lada chwila rusza kolejny obóz wędrowny, na który z niecierpliwością czekali.
Trasy obozu wędrownego:
Trasę nr 1 Władysławowo - Ustka
(Władysławowo -> Karwia -> Lubiatowo -> Łeba -> Smołdziński Las -> Rowy -> Ustka)
Grupa 1: „Aktywni, tylko inaczej”,
Grupa 2: „Arbuziki”,
Grupa 3: „GO West”,
Grupa 4: „Ekipa Goginsów”,
Grupa 5: „Pizzożercy”.
Trasę nr 2 Ustka – Władysławowo
(Ustka -> Rowy -> Smołdziński Las -> Łeba -> Lubiatowo -> Karwia -> Władysławowo)
Grupa 6: „Pędzące żółwie”,
Grupa 7: „Okazjonalni”,
Grupa 8: „Rekordziści”,
Grupa 9: „Kadra Bałtyku”,
Grupa 10: „No, nie tak, tylko tak”.
Podobnie jak w zeszłym roku, uczestnicy zostali podzieleni na dwa zespoły. Każdy zespół miał za zadanie stawić się w sobotni wieczór o określonej godzinie na parkingu przy katowickim PKP. Wszystko po to, by wsiąść do nocnego pociągu i już od niedzielnego poranka rozpocząć wspólną wędrówkę nad polskim morzem. Pierwszy zespół szedł z Władysławowa, a drugi zespół z Ustki.
W tym roku trasa prowadziła po płaskim terenie, który wbrew pozorom okazał się bardzo wymagający. Piaszczyste plaże, maszerowanie pod wiatr, zmienne warunki pogodowe, przemoczone ubrania czy plecak wypełniony po brzegi, to tylko niektóre z wyzwań, z którymi musiał zmierzyć się każdy uczestnik obozu. Pokonywanie ich było łatwiejsze dzięki wspólnemu zaangażowaniu uśmiechniętych uczestników, wyrozumiałych wychowawców, zawsze zorganizowanych i niestrudzonych osób technicznych oraz troskliwych medyków. Widocznym było, że już od pierwszego dnia między uczestnikami zrodziła się więź, która z dnia na dzień stawała się silniejsza. Wspólnie przygotowywane posiłki, wzajemna pomoc, dodawanie otuchy, długie rozmowy i zabawy na plaży pokazywały, jak cenna jest obecność drugiej osoby przy naszym boku.
Budowanie bliskich relacji w grupie oraz fakt, że każdy jest ważnym ogniwem tworzącym całość, wpisywały się w myśl hasła przewodniego obozu: „Wiele słabych nici razem to jedna silna lina”.
(Szymon K. z Raciborza)
"Pełen sił i motywacji"
Wraz z początkiem wakacji mieliśmy możliwość uczestniczyć w obozie wędrownym. Był to bardzo ciekawy i mile spędzony czas. W tym roku wędrowaliśmy trasami przy polskim morzu. Zostaliśmy podzieleni na dwie główne grupy: jedna z nich szła z Ustki do Władysławowa, a druga z Władysławowa do Ustki. Mieliśmy okazję poznać się z nowymi osobami, a z tymi, z którymi już się znaliśmy, nawiązać bliższe relacje.
Każdego dnia trzeba było dojść do miejsc, gdzie rozbijaliśmy nasz obóz. Część trasy pokonywaliśmy plażą przy morzu, część ścieżkami leśnymi. Chociaż wędrówka czasem okazywała się niełatwa, to zawsze w drużynie znalazł się ktoś, kto nas pocieszył i podniósł na duchu. W połowie drogi - w Łebie - obie grupy się spotkały i mieliśmy jeden dzień na odpoczynek. Braliśmy udział w różnych grach i zabawach na plaży, a wieczorem zorganizowano „chrzest” osób, które były pierwszy raz na obozie wędrownym. Po dniu wolnego, pełni sił i motywacji, wyruszyliśmy w drogę.
Następne trzy dni wędrówki, podobnie jak wcześniej, udało się każdej grupie pokonać dystans i dojść do celu, gdzie czekał na nas pociąg powrotny. Podróż powrotna, pomimo że była długa, minęła szybko w towarzystwie kolegów i koleżanek. Wspominamy ten czas bardzo dobrze i nie możemy się doczekać następnego obozu wędrownego.
(Eryk Z. z Marklowic i Łukasz S. z Wodzisławia Śląskiego)
"Przygoda na wydmach"
W tym roku po raz kolejny miałem okazję wziąć udział w obozie wędrownym, który odbył się pod koniec czerwca. Trasa obejmowała dystans od Ustki do Władysławowa, czyli około 100 km. Była to okazja, by poznać nowych ludzi, pogłębić dawne znajomości, podziwiać niezapomniane widoki i aktywnie spędzić czas.
Nasz przemarsz odbywał się wzdłuż wybrzeża Bałtyku, tak więc mogliśmy zwiedzić interesujące nadmorskie miasteczka czy przeżyć przygodę na wydmach. Dla mnie jednak najlepsze były spacery po plaży, podczas których mogłem rozmawiać z członkami mojej drużyny lub mieć czas na złapanie oddechu i chwilę samotnych rozważań. Codziennie szliśmy parę kilometrów, by dotrzeć do następnego obozowiska, jednak droga szybko mijała. Obozowanie pod namiotami było ciekawym doświadczeniem. Cały wyjazd przebiegał w miłej i ciepłej atmosferze oraz sprawnej organizacji. Opiekunowie i techniczni czuwali nad bezpieczeństwem i dobrym samopoczuciem uczestników. Obóz wędrowny był świetnym przeżyciem spędzonym w aktywny sposób. Serdecznie polecam!
(Oliwier Ż. z Pszczyny)
"Cieszyliśmy się sobą nawzajem"
Miałam okazję uczestniczyć w obozie wędrownym, który odbył się nad naszym polskim morzem. Wędrowaliśmy z Ustki do Władysławowa.
Był to naprawdę dobry i wspaniały czas. Chciałam jednak podzielić się tym, co niezwykle mnie budowało w trakcie wędrówek. Było to wzajemne wsparcie, którego doświadczyłam i widziałam wśród innych uczestników. W trakcie obozu często byliśmy zmęczeni, ale to nie była żadna przeszkoda, gdyż mieliśmy wokół siebie tak życzliwych ludzi. Kiedy ktoś miał gorszy dzień, gorzej się czuł, czy nie miał sił, wtedy od razu otrzymywał pomoc. Było to naprawdę miłe, gdy ktoś bezinteresownie brał komuś plecak, porozmawiał, przytulił, czy po prostu szedł obok, by dodać otuchy. Podczas, gdy jedna grupa jeszcze wędrowała, inna grupa wychodziła z inicjatywą i pomagała rozkładać namioty. Gdy ktoś był głodny, dzieliliśmy się jedzeniem. Opiekunowie i techniczni zawsze czekali z otwartą ręką, by tylko udzielić pomocy. W tych prostych codziennych sytuacjach cieszyliśmy się sobą nawzajem. I to było coś cennego, czego nikt nam nie mógł zabrać. Jestem naprawdę wdzięczna, że doświadczyłam tego wsparcia i mogłam się nim dzielić z innymi. To był czas wzajemnego poznawania się i budowania relacji. Dziękuję bardzo za to wszystkim!
(Paulina K. z Raciborza)
"Poniesiony trud"
Wyjazd trwał 8 dni, podczas których pokonywaliśmy trasę z Władysławowa do Ustki. Trasa była rozłożona na ok. 20 km na dzień. Każdego dnia mieliśmy okazję budować nasze wzajemne relacje oraz sprawdzić naszą kondycję i wytrzymałość. Trasy były wymagające, lecz czas spędzony w towarzystwie całkowicie rekompensował poniesiony trud. Mimo iż trasa nie należała do najłatwiejszych, to bardzo chętnie podjęliśmy wyzwanie i w dobrych nastrojach wracaliśmy do domu. Na tym obozie poznałem wielu nowych ludzi i zacieśniłem więzi z osobami, które już znałem. Obóz wspominam z uśmiechem i mam nadzieję, że będę miał okazję uczestniczyć w nim za rok.
(Nikodem K. z Radlina)