Obóz wędrowny w Bieszczadach

 

Obóz zorganizowany był na początku lipca 2015 r., a jego trasa obejmowała odcinek 127 kilometrów prowadzący z Sanoka do Zagórza.  Każdy uczestnik miał sposobność poznać tamte tereny zarówno od strony dzikich leśnych szlaków, małych wiosek jak i większych bieszczadzkich kurortów turystycznych, takich, jak np. Ustrzyki Dolne.  

Każdego dnia młodzież miała za zadanie zapoznać się, z jednym zagadnieniem związanym z szeroko pojętą szkołą przetrwania- zaczynając od orientacji w terenie z mapą, a kończąc na pierwszej pomocy i wiązaniu różnego rodzaju węzłów.   Tym co najbardziej urzekło mnie na tej wyprawie była atmosfera jaka panowała między wszystkimi uczestnikami- zarówno młodzieżą  jak i opiekunami.

Odczuwalna była jedność i wzajemne wsparcie jakie okazywali sobie  wszyscy opiekunowie. Każdy opiekun troszczył się nie tylko o swoją grupę, ale dbał o to, aby nikomu niczego nie zabrakło.

Kiedy któraś z grup znalazła dobre miejsce na obiad czy zaobserwowała trudne warunki na szlaku, natychmiast powiadamiała opiekunów innych grup. Kiedy zmęczona, spóźniona grupa przychodziła głodna na miejsce zbiórki, zawsze mogła liczyć na kolację zaoferowaną przez będące już w obozie grupy.  Dzięki temu nikt nie miał prawa czuć się samotny, a pomocna dłoń i dobre słowo często okazywały się najlepszym lekarstwem na zmęczenie. (Łukasz) 

                        

Obóz wędrowny to wspaniała przygoda. Przed wyjazdem byłem sceptycznie nastawiony ponieważ nie wiedziałem, czego mam się tam spodziewać. Uczestnicy mieli do wykonania różne zadania. Dzięki nim nauczyłem się odczytywania czasu z gwiazd, wytrwałości, orientacji w terenie, dyscypliny, węzłów ratowniczych oraz pracy w grupie. Codziennie śmiałem się (że aż mnie brzuch bolał) z różnych zabawnych sytuacji, które wynikały z wykonywanych zajęć. Teraz, gdy obóz wędrowny przeminął, brakuje mi tamtego klimatu, widoków, odpoczynku i wszystkich tych zabawnych przygód, które przeżyłem wraz z moimi nowymi przyjaciółmi. POLECAM! (Kacper) 

Wspaniałe chwile, fantastyczni ludzie, piękne widoki. Chociaż jestem "sportowcem" , po pierwszym dniu czułem się "jak koń po westernie". Nogi strasznie bolały, odciski doskwierały, zmęczenie dawało się we znaki. Co koiło ten ból, to wspaniała atmosfera i pocieszający opiekunowie, którzy mówili, że do celu tylko 25 kilometrów.  Rzecz, która mi najbardziej zapadła w pamięci, to "niedźwiedź", czyli co zrobić, żeby go nie spotkać....na szczęście go nie spotkaliśmy. Każdy powinien przeżyć taki obóz. Gorąco go polecam. (Szymon)                           

Podczas wakacji miałem okazję pojechać na obóz wędrowny w Bieszczady. W tym rejonie Polski byłem po raz pierwszy. Zaplanowano, iż w każdy dzień przejdziemy około 30 kilometrów. Trasy w Bieszczadach były ciekawe, ale najważniejsze było towarzystwo moich kolegów i koleżanek, którzy razem ze mną pokonywali trasę. Kolejne dni wędrówki odbierały mi trochę sił, lecz nie zrezygnowałem  z dalszej, pieszej wędrówki. W jeden dzień można było jechać autobusem, ale Ci którzy chcieli dalej chodzić zostali przydzieleni do nowych grup. W tym dniu poznałem nowych uczestników. Ten dzień bardzo mi się podobał. Chętnie w przyszłym roku pojadę na obóz, bo mogłem wiele zobaczyć i poznać ciekawe osoby. (Mateusz)