Obóz żeglarski na Mazurach

 

Niedziela 10.07.2016r.- dzień 1

Naszym dzisiejszym celem była Piękna Góra. Co prawda, góry nie było, ale jakieś piękno to miejsce miało. Dojechaliśmy tam po 11 godzinach podróży, nie była ona męcząca, ale wszyscy czekali z niecierpliwością aby dotrzeć na miejsce. Kiedy wyszliśmy z autokaru i wypakowaliśmy bagaże, zostaliśmy podzieleni na zespoły. Po podziale, poszliśmy zobaczyć nasz jacht "ASTER". Na kolację mieliśmy zorganizowane ognisko. Śpiewaliśmy szanty. Jako bardzo oszczędna grupa zjedliśmy 6 z 14 kiełbas, a resztę wzięliśmy na pokład, aby zrobić z nich jutrzejsze śniadanie i obiad.  

(Załoga Raczków)

Rano kolejnego dnia obudziłam się rano, padał deszcz, wsłuchiwałam się w szum wody, patrzyłam na liście poruszane przez wiatr….. i poszłam na poranną rozgrzewkę. Biegaliśmy … za dużo. W naszej kajucie zrobiło się ciepło. Po śniadaniu w końcu wypływamy!!!. Była możliwość kąpieli w jeziorze, ale ja musiałam gotować obiad J. Później wypłynęliśmy i dotarliśmy do portu cali i zdrowi. Tam graliśmy w różne gry np. w piłkę nożną, siatkówkę. Wszystko co najpiękniejsze -dobry kisiel i oczywiście obserwowanie kaczek w porcie. Byliśmy na pizzy. 

(Uczestnik załogi jachtu "Fulrar") 

 
Plik_00064.jpeg
Plik_00070.jpeg
Tydzie_pod_aglami-4.jpg
tydzie_pod_aglami-1.jpg
tydzie_pod_aglami-5.jpg
tydzie_pod_aglami-8.jpg
Shadow

Poniedziałek 11.07.2016r.- dzień 2

Poranek był piękny. Przez otwarte okna wpadały delikatne, jasne promienie słońca lekko ogrzewając nasze oblicza. Radosny spiew ptaków, rozbrzmiewał w naszych uszach oraz sercach. I kto by się spodziewał, że ta sielanka skończy się tak szybko- przypomnieliśmy sobie, że trzeba iść na trening. Chyba nie musimy wspominać ile nas to kosztowało… O godz. 16:48 dopłynęliśmy do portu Ognisty Ptak. Tam musieliśmy się przebrać w najgorsze ubrania. Byliśmy trochę przestraszeni. Okazało się, że będziemy musieli przejść próbę charakteru, żeby dowiedzieć się czy jesteśmy godni pływania jachtem. Musieliśmy wykrzyczeć; "Niech żyje Neptun, król mórz i oceanów!" Fajnie! Później zostaliśmy oblani wodą. Jeszcze lepiej! Czołgaliśmy się też po piasku i odbijaliśmy w nim twarz! Potem dali nam do wypicia sok z cytryny. To akurat było dobre. Na koniec wkładaliśmy głowy do wody, zostaliśmy obsypani mąką i lądowaliśmy na plaży, gdzie śpiewaliśmy szanty! J Kluczowym momentem było ochrzczenie nas przez Neptuna. Każdy otrzymał wyjątkowe i niepowtarzalne imię. Po całej przygodzie z Neptunem, każdy marzył o jednym- o ciepłym prysznicu. Po kolacji dostaliśmy nowego członka załogi. Oglądaliśmy film, na którym i tak większość spała. I tak kończy się drugi, pełen emocji dzień.

(Ania F.)

Środa, 13.07.2016r.-dzień 3

…gdy brudy opuściły nasz pokład, zawołano nas na zbiórkę. Zostaliśmy podzieleni na mniejsze drużyny, z których każda otrzymała zadanie: odszyfrowanie kodu z kartki, zrobienie zdjęć poszczególnym zabytkom wraz z naszymi twarzami. Na koniec chłopcy poszli zrobić zakupy na kolejne dwa dni. Wieczorem była pizza. Gdy skończyliśmy jeść, udaliśmy się na odpoczynek, po ciężkim dniu.

(Załoga Szymona, Wojtka, Wiktora, Martyny i Soni)

Czwartek 14.07.2016r.- dzień 4

Kapitan zabrał nas dzisiaj do karczmy na kolację. Oh! Jak wspaniale jest nie zmywać naczyń! Pyszne naleśniki, pstrąg, sandacz naprawdę smaczne! Polecamy.

(Załoga Mariusza "Powero")

Piątek 15.07.2016r.- dzień 5

Ten dzień różnił się od innych ponieważ wyruszyliśmy w podróż do parku linowego zamiast wypłynąć w rejs. Podróż byłą długa, zimna i mokra. Atrakcjami w parku linowym były: tyrolka, skok wahadłowy, mostek, przejście po linie. Nasze buty były całe ubłocone. Wieczorem było ognisko i wszystkie grupy czytały dzienniki pokładowe.

(Załoga jachtu "Nurzyk-Murzyn")

Na Mazurach nauczyłem się pracowitości. Wyniosę stąd dyscyplinę oraz umiejętność pracy w zespole. Nasza załoga nie mogła być lepiej zgrana. Dzięki niej praca na wodzie okazała się być niezwykle skuteczna i sprawna. Mazury są magiczną "krainą tysiąca jezior", która urzeka człowieka. Kto wie, może ktoś z naszej załogi jeszcze kiedyś tu powróci…?

(Uczestnik załogi jachtu "Fulrar")

Podczas podróży ćwiczyliśmy wyławianie człowieka zza burty i przeszliśmy instruktaż udzielania pierwszej pomocy. Chwilę później, holowaliśmy jacht "Grzyby", ponieważ po raz kolejny miał usterkę.

(Uczestnik załogi "Raczków")

Sobota 16.07.2016r.- dzień 6

Godz.5.00 - pobudka. Prawie zaspaliśmy na trening. Po krótkim treningu i śniadaniu przyszedł czas na pakowanie.


 

Koniec naszej przygody z Mazurami 2016. Wszystko dobre, co się dobrze kończy. Czas wracać do domu.